Komentarz prof. Adama Płaźnika do raportu MNiSW „Nauka w Polsce”

Home / Aktualności / Komentarz prof. Adama Płaźnika do raportu MNiSW „Nauka w Polsce”

Komentarz prof. Adama Płaźnika do raportu MNiSW „Nauka w Polsce”

Opublikowany przez MNiSW w zeszłym miesiącu raport „Nauka w Polsce” wzbudził żywe dyskusje w środowisku naukowym. Na naszej stronie zamieszczaliśmy już link do komentarza dr. Przemysława Biecka. Dziś z kolei zapraszamy do lektury tekstu prof. Adama Płaźnika. Czekamy na kolejne Państwa głosy i opinie.

 

Czego nie przeczytacie w raporcie,   a co powinniście wiedzieć.  

 

W marcu br. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego opublikowało raport pt. Nauka w Polsce, 2013, edycja 1. Ministerialne komentarze wobec tego liczącego ponad 60 stron i przejrzyście zredagowanego dokumentu tchną optymizmem: przełomowy wzrost nakładów państwa na naukę, konsolidacja zespołów badawczych, rosnąca rola nauki w gospodarce kraju. Ponieważ nie każdy ma czas i ochotę na przebrnięcie przez gęste od liczb tabele i ryciny, postanowiłem przeprowadzić recenzję tego dokumentu. Wnioski płynące z tej recenzji są bardziej ogólne, dotyczą kondycji nauki w Polsce i nie są już tak optymistyczne.

Na marginesie, jeszcze jedna sprawa związana z moim kolejnym, krytycznym, tekstem na temat funkcjonowania MNiSW. Nie jestem osobistym wrogiem pani Minister. Proszę więc nie traktować mojej wypowiedzi jako rodzaju pojedynku, chyba że na argumenty. Moja aktywność w tym zakresie jest być może naiwną reakcją na to, co się dzieje w polskiej nauce (albo jak wypomniała mi we wcześniejszym liście Pani Minister, w nauce w Polsce). Jest próbą konfrontacji oficjalnych danych z rzeczywistością (rodzajem pukania z kolejnego dna, na którym znajduje się polska nauka). Jest głosem obywatelskiego zaniepokojenia złym stanem dziedziny rzeczywistości, która szczególnie leży mi na sercu. Nie wątpię, że Pani Minister ma szczere i dobre intencje, nie zaprzeczam, że niektóre rozwiązania systemowe reformy nauki udały się, np. powołanie NCN i NCiBR. Niemniej jednak, fakty przeczą oficjalnemu optymizmowi odnośnie kondycji nauki w Polsce, wyrażonemu w  raporcie pt. Nauka w Polsce, 2013, edycja 1. Jestem także głęboko przekonany, że zależy Pani Minister, tak jak każdemu naukowcowi, na dogłębnej i uzasadnionej krytyce zawartych w tym raporcie faktów i ich interpretacji (głosy pochlebców są nic nie warte, w porównaniu z surową ale prawdziwą krytyką). Podszedłem więc do tego raportu jak do pracy naukowej i wykonałem to co się nazywa  peer review raportu (recenzja utworu naukowego). Inaczej mówiąc, proponuję zobaczyć, jak liczby i sumy przygotowane na 5 piętrze na  ulicy Wspólnej w Warszawie wyglądają z pozycji przechodnia, przeciętnego pracownika nauki, takiego jak ja. A więc, po kolei.

Podkreślany w Raporcie wzrost finansowania nauki w Polsce w ostatnich kilku latach wynika z dostępu do wielu źródeł: 1. dotacje podmiotowe na utrzymanie potencjału badawczego (MNiSW); 2.  finansowanie projektów w ramach funduszy strukturalnych (Unia Europejska), 3. finansowanie badań i prac rozwojowych w trybie konkursowym (NCN i NCBiR), 4. finansowanie z innych resortów. Jak by nie wysilać się i naginać rzeczywistość, udział państwa tzn. MNiSW oraz NCN i NCBiR w tym finansowaniu, jako procent PKB (GERD – wydatki na badania i rozwój w proporcji do PKB (%)), pozostaje dramatycznie niski (0,5-0,7 %), w porównaniu z Europą (1,2-1,8%). Ogólnie dostępne dane statystyczne pokazują ponadto, że w omawianym okresie 2007–2012, inflacja zjadła ponad 21% nakładów państwa na naukę. Fakty przeczą obwieszczanemu wszem i wobec przełomowi w nakładach państwa na naukę w ostatnich latach. Na przykład, według odpowiedzi ministra nauki i szkolnictwa wyższego na interpelację poselską nr 5955, GERD wynosił w 2006 – 0,56; 2007 – 0,57, 2008 – 0,6; 2009 – 0,68; 2010 – 0,74. Według GUS, w 2011 r. wartość GERD wyniosła 0,77% i wzrosła aż (!) o 0,03 %. w porównaniu do roku poprzedniego – 2010. Niech czytelnik sam rozsądzi, czy słowa pani Minister o istotnym wzroście nakładów na naukę za rządów PO w ostatnich 6 latach są uzasadnione!

Liczba naukowców w Polsce (według klasyfikacji FTE -Full Time Equivalent-, 2011) jest kilka razy mniejsza niż w Niemczech, Szwecji czy Holandii. Jest również wielokrotnie mniejsza, w proporcji do całej populacji mieszkańców, niż w czterokrotnie mniej licznych Czechach czy Węgrach (64 tys. i odpowiednio 46 i 23 tys. naukowców, dane z raportu).

Jednym z priorytetów MNiSW jest stawianie na tzw. młodych naukowców, w celu postawienia na nogi, jak często podkreśla pani Minister, odwróconej piramidy zatrudnienia, z nadmiarem starszych, niereformowalnych profesorów, blokujących karierę młodszym adeptom nauki w Polsce. A jak jest naprawdę?  Według Raportu, w 2012 r. skład kadr naukowych w Polsce wyglądał następująco: kadra naukowa w stopniu doktora ogółem 51145, kadra naukowa w stopniu doktora habilitowanego ogółem 14272, kadra naukowa z tytułem profesora ogółem 10652. Razem 76069 osób. Kadra profesorska to raptem około 15 % wszystkich naukowców. A w nauce, tak jak w żadnej innej dziedzinie życia, rola mistrza – mentora, jest niezbędnym składnikiem kariery przyszłych naukowców. Na marginesie warto zauważyć (za świetnym pamfletem ABBY w Pauzie Akademickiej); że w żadnym kraju świata, w tym przodującym naukowo, nie sekuje się tak starszych i doświadczonych naukowców jak w Polsce (np. przez wprowadzanie specjalnych kategorii konkursów dla młodych w NCN). Tak więc, to nie względy merytoryczne, ale demograficzne (wiek) decyduje o przyznaniu środków finansowych !

Kolejny element raportu dotyczy finansowania projektów badawczych w latach 2010-2012 (granty MNiSW, NCN oraz NCBR). Współczynnik sukcesu zmalał z 33 do 20%. Na przykład, w Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego, na Wydziale Lekarskim (najlepsza uczelnia medyczna w kraju), złożono w 2012 r. 114 wniosków badawczych, a zakwalifikowano do finansowania tylko 19 (16,7%). Liczba projektów złożonych i finansowanych zmalała wyraźnie, głównie z powodu zmniejszenia finansowania bezpośrednio przez MNiSW (dawniej KBN). Niemniej jednak wzrost finansowania przez NCN i NCBiR nie wyrównał tego bardzo wyraźnego spadku. W 2012 roku wnioskowano o granty o wartości ponad 17 mld zł, a przekazano środki w wysokości trochę ponad 4 mld zł (tabela IV.1d). Czy to oznacza, że naukowcy zaszaleli i zaproponowali sumy wzięte z sufitu? Nawet, gdyby po trosze tak było, to niewyobrażalne jest, żeby przeszacowali swoje potrzeby aż o ponad 400%! (w końcu są to ludzie stosujący naukowe, analityczne podejście, doskonale zdający sobie sprawę, gdzie i w jakich warunkach przyszło im pracować). Tak naprawdę, ta różnica, nawet pomniejszona o połowę, pokazuje prawdziwą skalę niedofinansowania nauki w Polsce. Prosty rachunek przeprowadzony przy pomocy podanych wcześniej liczb (nakłady na całą naukę podzielone przez liczbę naukowców), daje sumę około 53 tysięcy zł na osobę na rok. Ta suma musi pokryć pensję z pochodnymi plus koszty administracyjne oraz wszystkie pozostałe koszty związane z uprawianiem nauki Tymczasem średnie wynagrodzenie w Polsce w 2012 r. wyniosło 3800 zł (45,6 tys. zł na rok), bez obciążenia zakupem książek, odczynników, aparatury naukowej, utrzymania administracji uczelnianych, ciepłej wody, itp., to jest kosztów które ponoszą wszyscy uprawiający naukę w Polsce. No i dodatkowo, w 2013 roku ograniczono w zasadniczy sposób ulgę podatkową z tytułu praw autorskich dla naukowców – bo przecież wszyscy powinniśmy być równi wobec prawa, też podatkowego. Można więc zadać zasadne pytanie: to skąd naukowcy biorą pieniądze na badania? Odpowiedź nie jest prosta i przyjemna. Można przypuszczać, że istotna cześć tych środków na naukę pochodzi z zadłużania się polskich uczelni i instytutów badawczych. Jest także wynikiem wymuszonej zgody naukowców na żebracze pensje, daleko niższe od średniej krajowej.

 

Kolejnym powodem do chwały ministerstwa jest wzrost wielkości zespołów badawczych, które uzyskały finansowanie, na przestrzeni lat 2010-2011-2012. Na przykład, w naukach medycznych, odpowiednio przypadało 5,0-4,0-6,2 osoby na zespół. Nie wiadomo, co prawda, czy te różnice są znamienne statystycznie, tzn. czy wskazują na istotny trend, czy też są wynikiem zbiegu okoliczności, co będzie można stwierdzić dopiero za kilka lat. Ma to jednak świadczyć, według MNiSW, o wzmacnianiu zespołów badawczych i zwiększeniu efektywności prowadzonych badań. Czy naprawdę jest to jedyne możliwe wytłumaczenie? A może przyczyną jest zmniejszenie współczynnika sukcesu w pozyskiwaniu grantów, i naturalna reakcja wyciągnięcia pomocnej ręki do kolegi, któremu się tym razem nie udało? Bo mimo prób wprowadzenia wilczych praw (silniejszy wygrywa), ludzie, generalnie chcą sobie pomagać. Może przejściowo to zjawisko poprawi statystyki MNiSW, ale w dłuższej perspektywie jest to proces niekorzystny. Bo czy na przykład, powiększenie zespołów badawczych dotyczy tylko młodych asystentów lub doktorantów, czy ten proces zmienia strukturę zatrudnienia w polskich uczelniach w pożądanym kierunku? Będąc bezpośrednim obserwatorem sytuacji w polskiej nauce odpowiadam – nic takiego nie ma miejsca. Młodzi, dynamiczni ludzie po studiach szukają dobrze wynagradzanej pracy, a więc niezwiązanej z nauką, lub emigrują. Przykład niedawno opublikowanego listu tzw. trzydziestu zadowolonych młodych naukowców (GW, styczeń 2013), którzy w odpowiedzi na moją krytykę polityki państwa dotyczącą  finansowania nauki napisali, że im jest dobrze, tylko potwierdza moja diagnozę (trzydziestu zadowolonych wobec 75 tysięcy zatrudnionych).

 

Szanowna Pani Minister! Nie  udało się Pani zmienić priorytetów budżetowych za rządów Platformy Obywatelskiej. Pewien postęp, który nastąpił, na pewno nie jest przełomem cywilizacyjnym w podejściu do roli nauki w nowoczesnym państwie. Dotacje do KRUS, górników i służb mundurowych są ważniejsze albo politycznie bardziej opłacalne od finansowania nauki i edukacji. To nie jest tylko Pani porażka, ale także wina premiera. Nie wątpię, że próbowała Pani coś zmienić w tym zakresie. Powstanie NCN i NCBiR, ewidentny sukces organizacyjny, jest jednak w końcowym efekcie porażką w tym sensie, że od mieszania herbata nie stanie się słodsza (z powodu skandalicznie niskich środków budżetowych na naukę). I żaden raport nie może zaczarować rzeczywistości, zmienić faktu, że czarne jest czarne (patrz stan polskiej nauki).

 

Z wyrazami szacunku

 

Prof. dr med. Adam Płaźnik

Zakład Neurochemii

Instytut Psychiatrii i Neurologii, Warszawa

 

 

Raport Nauka w Polsce do pobrania

Wpis Przemysława Biecka na blogu SmarterPoland.pl

Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.