„Nauka jest kobietą?” – relacja z debaty 19 kwietnia 2013

Home / Aktualności / „Nauka jest kobietą?” – relacja z debaty 19 kwietnia 2013

„Nauka jest kobietą?” – relacja z debaty 19 kwietnia 2013

19 kwietnia w siedzibie Instytutu Historycznego UW obyła się kolejna debata Obywateli Nauki, tym razem dotycząca równouprawnienia kobiet w nauce, pt. „Nauka jest kobietą. Historyczno-socjologiczne aspekty kobiecych karier naukowych”.

Panelistkami były dr hab. Izabela Wagner (IS UW/EHESS) i dr Agnieszka Janiak-Jasińska (IH UW).

Aneta Pieniądz z ON powitała wszystkim i podziękowała władzom instytutu za udostępnienie miejsca. Wyjaśniła, że temat debaty zainspirowany został artykułem w czasopiśmie Nature i raportem Komisji Europejskiej „She Figeres 2012”, jak również głosami docierającymi do ON, potwierdzającymi, że istnieje problem dyskryminacji kobiet w nauce.

Dr hab. Izabela Wagner przedstawiła sprawę w kontekście socjologicznym. Postawiła pytanie, czy jest problem z kobietami, czy z nauką? Przedstawiła wyniki swoich badań (skupionych głównie wokół kobiet w laboratorium), które wskazały, że nawet wśród badaczek jest podział na te, które widzą męską dominację i na te, które nie patrzą na problemy przez pryzmat płci (jest to wyraźne zwłaszcza wśród naukowczyń działających w naukach doświadczalnych). Powstaje pytanie, czy badaczki te są bardziej niezależne, czy też niewrażliwe na genderowe problemy.

W ujęciu panelistki, z punktu widzenia kobiet pracujących w nauce czasy PRL-u mogą wydawać się lepsze niż obecnie kapitalizm. W PRL-u kobiety miały prawo do aborcji, nie było zróżnicowania płac według płci, istniała rozwinięta sieć przedszkoli i żłobków; kobieta była pełnoprawnym i pracującym elementem społeczeństwa. Wraz z transformacją i wprowadzeniem wolnego rynku nastąpiło niekorzystne dla kobiet zróżnicowanie poziomu wynagrodzeń, w ramach „kompromisu” z Kościołem wprowadzono obecną ustawę aborcyjną, co pośrednio wpłynęło na uprzywilejowanie tradycyjnego kulturowego modelu kobiety w społeczeństwie (nacisk na funkcje macierzyńskie i rodzinne), wzrósł też koszt opieki nad dziećmi i ich edukacji, nastąpiła zapaść systemu ochrony zdrowia, wzrosły ceny mieszkań. To wszystko, pomimo niewątpliwych zalet zmiany systemu, może wpływać na sentymentalne patrzenie na PRL, jako na czas dobry dla kobiet.

Dr Wagner przywołała badania prof. Renaty Siemieńskiej, które wskazują, że kalendarz życia naukowego kobiet i mężczyzn znacząco się różni. Mężczyźni są bardziej produktywni w początkowym okresie swojej kariery naukowej, krzywa efektywności kobiet wyraźnie wzrasta w późniejszej fazie rozwoju naukowego, co jest konsekwencją nieproporcjonalnie większego obciążenia kobiet obowiązkami rodzinnymi. Prelegentka zasugerowała też, że nawet jeśli obserwujemy wzrost obecności kobiet w niektórych dziedzinach nauki, może to być wynikiem braku zainteresowania tym rodzajem kariery ze strony mężczyzn (ze względów ekonomicznych, prestiżowych), przez co zwolniły się miejsca dla kobiet – winner among losers.

W swoich badaniach dr Wagner analizowała obraz polskich badaczek w oczach ich cudzoziemskich współpracowników: obraz atrakcyjnej, mocnej kobiety, często przejmującej władzę, nawet jeśli formalnie nie leży ona w ich kompetencjach. Należy zauważyć, że w polskiej rzeczywistości, rzeczywiście władza organizacyjna często jest cedowana na kobiety, jednak strategia jest już domeną męską.

Wiele miejsca socjolożka poświęciła problemowi mobilności badaczek: zwróciła uwagę na odmienny niż w przypadku mężczyzn sposób oceny konsekwencji rodzinnych wyjazdów na wielomiesięczne stypendia i staże. Kobiety znacznie częściej niż mężczyźni biorą pod uwagę potrzeby rozwoju kariery swych partnerów życiowych, z czego wynika np. niechęć do przedłużania zagranicznych pobytów naukowych. Dotyczy to zwłaszcza związków dwojga naukowców – w takim przypadku to częściej kobieta jest skłonna poświęcić lub opóźnić swoją karierę dla kariery partnera..

Innymi problemami badaczek jest przymus wyboru między karierą a rodziną – skok w karierze następuje najczęściej w okresie rozrodczym, problemem jest nieuregulowana opieka zdrowotna (także w trakcie ciąży) u studentów studiów doktoranckich (ze wskazaniem na ogólny problem nierozpoznania prawnego statusu doktorantów w Polsce); sytuacja kierownika zespołu z małym dzieckiem; paradoksalny fenomen „epidemii ciążowej” – uciekanie w ciążę, gdy zaistnieją problemy w rozwijaniu kariery. Brak rozwiązań systemowych (żłobki, przedszkola, zasiłki) i coraz rzadziej wsparcia rodziny (opieka sprawowana przez dziadków, mężczyzna przejmuje część obowiązków) przekłada się dodatkowo na pogarszającą się sytuację badaczek. Przy negocjacjach na temat kariery kobiet w nauce brak jest wsparcia osób ze środowiska zawodowego (tzw.peergroup), słabe jest wsparcie mentorów, niewystarczający networking i brak wsparcia dla mobilności ze strony rodziny.

Patrząc w przyszłość, dr Wagner skonkludowała, że kobietę w nauce czeka potrójny szklany sufit, stworzony przez społeczeństwo, instytucję i partnera. Zauważyła też, że przy obecnie promowanym modelu kobiety-matki, czy powrocie do tradycyjnej roli kobiety w domu, czeka nas regres jeśli chodzi o obecność kobiet w nauce.

Druga prelegentka, dr Agnieszka Janiak-Jasińska przedstawiła sytuacje kobiet w nauce z historycznej perspektywy.

Zauważyła, że pomimo wskazanych wcześniej przez dr Wagner sukcesów kobiet na polu polskiej nauki (stan międzywojnia – wiele badaczek w dziedzinie chemii, krystalografii, medycyny), obecność kobiet w polskiej nauce jest niedługa – pierwsza profesor zwyczajna została mianowana w 1937 roku i na kolejną kobietę na tym stanowisku trzeba było czekać kolejne kilka lat. Można więc mówić o 3. pokoleniach kobiet w karierze akademickiej – jest to zjawisko młode i nieutrwalone, z punktu widzenia historycznego.

W przypadku kobiet tempo przekraczania kolejnych stopni w karierze naukowej, normalnie warunkowany naturalnym czasem robienia badań, było inne. Wpływały na to w równej mierze bariery prawne i kulturowe.

Dr Janiak-Jasińska przedstawiła pokrótce drogę pierwszych badaczek od demonstratorek po asystentki, aż po możliwość habilitacji, kiedy 1920 weszła nowa ustawa edukacyjna ustanawiająca równouprawnienie płci w kwestiach akademickich. Od tej pory zniknęły bariery prawne, lecz nadal pozostała kwestia niezależności instytucji akademickich, która to niezależność, powiązana z całkowitą dominacją mężczyzn we władzach tych instytucji i utrwalonymi w męskim środowisku mizoginistycznymi poglądami na miejsce kobiety w społeczeństwie, w praktyce zamykała często kobietom drogę do uzyskania samodzielności naukowej.

Wojna, paradoksalnie, wpłynęła pozytywnie na wejście kobiet w świat nauki – można wypełnić wolny obszar. Bardziej otwarte okazały się też nowopowstające uniwersytety. Ówczesne badaczki musiały się też zmierzyć z problemami organizacyjnymi. Brak było funduszy na wyjazdy stypendialne – były organizowane samodzielnie, przy wsparciu szefów, czyli przez kontakty towarzyskie, wreszcie przy wsparciu Polskiego Stowarzyszenia Kobiet z Wyższym Wykształceniem.

Barierą kulturową był też sposób wychowania dziewcząt. Nie uczono ich pewności siebie, wygłaszania pewnie własnych sądów, nie uczono ich bycia liderką czy pracy indywidualnej, czego wymagano od badacza. To, za co chwalono badaczki, pracowitość, pilność i poświęcenie nie było elementem sprzyjającym do odnalezienia się w męskim świecie nauki. Ówczesne badaczki musiały też radzić sobie z brakiem zrozumienia we własnym środowisku, często przypłacały to brakiem rodziny (staropanieństwo, bezdzietność).

Na problemy naukowców w ogóle nakładały się więc problemy kobiet w nauce, co stanowiło o podwójnym obciążeniu.

Refleksja dr Janiak-Jasińskiej wskazuje na to, że model pracy naukowej stworzony przez mężczyzn, a przejęty przez kobiety, w krótkim historycznie okresie, narzuca im pewne zachowania – badaczka wchodzi w męski strój naukowca, a odejście od tego podejścia prowadzi do marginalizacji.

 

Z sali padło dużo pytań i uwag.

Zauważono, że często dochodzi do negatywnych uogólnień, głównie w dziedzinach uznawanych za typowo męskie – jeśli jedna kobieta jest słaba, to wszystkie są słabe, słaby mężczyzna jest natomiast zawsze indywidualnym przypadkiem. Nadal pokutuje szereg stereotypów na temat kobiet w nauce (zwłaszcza w dziedzinach technicznych i ścisłych), a jednocześnie nie są stwarzane warunki przyjazne kobietom. Jako przykład przywołano brak dokładnych opisów używanych w badaniach substancji pod kątem szkodliwości dla kobiet ciężarnych.

Została też rozpoznana jedna z potencjalnych przestrzeni dyskryminacji – brak dokładnych opisów używanych w badaniach substancji pod kątem szkodliwości dla kobiet ciężarnych.

Porównywano sytuację Polski z Niemcami, gdzie co prawda kobiet w nauce jest mniej, jednak mają podobne problemy. Ich coraz skuteczniejszemu rozwiązywaniu – i co za tym idzie – wzrostowi liczby kobiet w nauce sprzyja samoświadomość kobiet, związana z przyswojeniem osiągnięć drugiej fali feminizmu. Słabość ruchu feministycznego w Polsce uniemożliwia podobnie skuteczne działania.

Stwierdzono, że system akademicki jest skostniałym systemem feudalnym i być może to powoduje wciąż powtarzające się problemy kobiet i niemożność ich systemowego rozwiązania.

Postawiono też problem relacji między kobietami w nauce – te ze starszych roczników, które nie doświadczają dzisiejszych problemów z godzeniem kariery i życia rodzinnego, a jednocześnie zajmując stanowiska w zdominowanym przez mężczyzn środowisku naukowym, przyjmują ich punkt widzenia, i często nie widzą problemów tych młodszych i nie próbują im pomóc.

Postulatem kończącym debatę było ustanowienie parytetu przynajmniej jednej kobiety we wszystkich jednostkach decyzyjno-oceniających, jak również odwrotny parytet w strukturach administracyjnych.

[nggallery id=4]
Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.