Sprawozdanie z debaty „Jak popularyzować naukę w Polsce?” z 16 grudnia 2013

Home / Aktualności / Sprawozdanie z debaty „Jak popularyzować naukę w Polsce?” z 16 grudnia 2013

Sprawozdanie z debaty „Jak popularyzować naukę w Polsce?” z 16 grudnia 2013

Organizowanie przez Obywateli Nauki przy pomocy Polskiej Agencji Prasowej i Polskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Naukowych spotkanie „Jak popularyzować naukę w Polsce?” odbyło się 16 grudnia o 17:30 w Stoczni, na ul Brackiej 20B. Poprowadził je dr hab. Marcin Grynberg (IBB PAN, ON), a udział wzięli Katarzyna Szajewska (MNiSW), Iwona Kieda (IRZiBŻ), Anna Ślązak (PAP), Urszula Rybicka (PAP), Piotr Stanisławski (Crazy Nauka, gazeta.pl), prof. Lech Mankiewicz (CFT), Andrzej Hołdys (Newsweek, Wprost), Ewa Nieckuła (Wiedza i Życie, Wprost), dr Stanisław Kwieciński (IFJ, BISC), Natalia Osica (naukowi.pl), dr Anna Muszewska (IBB PAN, ON), dr Małgorzata Perycz (IBB PAN, MIBMiK, ON)

 

W spotkaniu wzięli udział naukowcy i dziennikarze, przedstawiając swoje spojrzenia na zagadnienie popularyzacji nauki na poziomie instytucjonalnym (rzecznicy prasowi, strony www instytucji, wybór atrakcyjnych treści dla odbiorców nienaukowych) lub indywidualnym (naukowcy). Dyskutowane były zróżnicowane formy komunikacji z odbiorcą spoza środowiska naukowego, rola portali społecznościowych, kanałów na YouTube, obecność w mediach, zamieszczanie nagrań na stronach instytutów / jednostek badawczych / uczelni. Jako problem wskazano zwłaszcza brak zainteresowania (a nawet niechęć) ze strony komercyjnych wydawców otwartymi modelami udostępniania wiedzy. Dziennikarze zwrócili uwagę na kłopot z określeniem odbiorcy; kto nim jest, kto powinien nim być?

Głównym problemem związanym z popularyzacją nauki jest jednak brak spójnej polityki, zmierzającej do upowszechniania wiedzy, określenia celów takich działań, ich formy i konsekwentnego finansowania. Zarzut ten dotyczy zarówno decydentów, jak i jednostek naukowych i uczelni. Wielkie projekty w rodzaju Centrum Nauki Kopernik nie rozwiązują sprawy, jako że kluczowe znaczenie mają lokalne ośrodki, zajmujące się popularyzacją. Te jednak pozbawione są instytucjonalnego wsparcia. .

Zwrócono także uwagę na trudności we współpracy między dziennikarzami naukowymi i naukowcami, w Polsce tymczasem brakuje zachęt finansowych, a także organizacyjnych do  zaangażowania obywatelskiego naukowców, choćby do nauki obywatelskiej. Mamy do czynienia głównie z inicjatywami indywidualnymi, działaniami grup zapaleńców, jednak działania te są chaotyczne i nieskoordynowane, a zatem mało efektywne.

Naukowcy chcieliby, aby  nie tylko mówić o sukcesach, ale o samej pasji oraz o porażkach związanych z pracą naukową. Nauka powinna być przedstawiana jako złożony socjologiczny proces, w którym jest także miejsce na porażki i ślepe uliczki. W ten sposób można wyjaśniać, dlaczego warto inwestować w naukę, niekoniecznie oczekując natychmiastowych sukcesów. Problemem jest jednak natura dzisiejszych mediów, dla których istotny jest jedynie łatwy do opisania i „sprzedania” fakt.

Wszyscy uczestnicy z niepokojem wypowiadali się o regresie tradycyjnych mediów i potrzebie podejmowania działań popularyzacyjnych zanim te media znikną. Naukowcy mogą pomóc powstrzymać proces degeneracji mediów, podając atrakcyjną informację. Apelowali o to, by nie tracić szans, jakie dają ważne odkrycia. Brak takiej informacji skutkuje ograniczaniem pola dla nauki w mediach,  dziennikarze naukowi są zwalniani, a działy nauki rozwiązywane (vide Gazeta Wyborcza). Ponieważ pogarsza się sytuacja finansowa tradycyjnych mediów, wprowadzane są oszczędności, których ofiarą padają jako pierwsze  działy nauki. Wynika to z błędnego przekonania, że nauka jest mniej ciekawa i mniej ważna niż inne obszary życia społecznego. Ten sposób myślenia jest szkodliwy, także w szerszym sensie społecznym. Dziennikarze apelowali o zacieśnienie współpracy między mediami a światem nauki i o większą otwartość naukowców, którzy dziś niechętnie wypowiadają się w radiu czy przed kamerami..

Dziennikarze podkreślali, że wbrew potocznej opinii, w Polsce zainteresowanie informacją naukową jest znaczne, o czym świadczą choćby sukcesy Festiwali Nauki i konkursów popularyzatorskich. Dziennikarze zachęcali naukowców do kontaktowania się i większej podaży informacji naukowej. Podkreślali także, że ze względu na sposób działania mediów, sam fakt nasycenia informacją sprawia, że wydaje się ona ważniejsza i kreuje popyt na kolejne informacje z tej dziedziny. We współczesnym świecie model współpracy dziennikarz-naukowiec powinien prowadzić dopracowania produktu, który ma się sprzedać: w tym ujęciu rolą naukowców byłoby zapewnienie ciekawej informacji, a dziennikarzy – praca nad tekstem, aby tę informację w sposób interesujący przedstawić odbiorcy. Naukowcy zwracali uwagę, że dla ich środowiska dziennikarze mogą pełnić rolę sojuszników, wspomagających ich w komunikowaniu się ze społeczeństwem, jednak przy zachowaniu autonomii obu stron. Naukowiec nie może być tylko biernym dostarczycielem medialnego towaru, pozbawionym wpływu na kształt publikowanej informacji.

Zarówno naukowcy, jak i dziennikarze obecni na spotkaniu zgodzili się, że należy zwiększyć efektywność wzajemnych kontaktów. Dyskutowano o działaniach, które mogłyby tę efektywność poprawić. Wśród propozycji rozważano zmianę modelu kariery naukowej i systemu oceny pracownika naukowego, tak, by uwzględniał obowiązek upowszechniania wyników badań wśród społeczeństwa. Rozważano, czy nie należałoby wliczać do dorobku naukowca publikacji popularnonaukowych. Zauważono jednocześnie, że nie wszystkie dziedziny naukowe są medialne w równym stopniu – przykładowo, fizyka, archeologia i medycyna są dobrze spopularyzowane, podczas gdy niektóre choroby rzadkie, niektóre dziedziny humanistyczne czy filozofia – nie.

Zbliżeniu między naukowcami i dziennikarzami mogłyby służyć takie rozwiązania, jak stworzenie centrów koordynujących, w których można byłoby wymieniać się informacjami, szybko znaleźć odpowiednią osobę/specjalistę w danej dziedzinie. Brak baz danych, kontaktów jest jednym z największych utrudnień w rozwijaniu współpracy. Zwłaszcza dziennikarze potrzebują takich rozwiązań, bo rytm pracy nad artykułami wymuszany przez redakcje i tempo obiegu informacji skraca się do kilku godzin. Specjaliści nie mogą być przypadkowi i nie mogą być to stale te same osoby, jak to ma miejsce dzisiaj. Dziennikarze zwracali uwagę na negatywny stosunek wielu naukowców do nich i daleko idącą nieufność. Dziennikarze podkreślili, że muszą wiedzieć, do kogo się zwrócić z prośbą o informację na poziomie jednostek naukowych. Rolę taką pełnią rzecznicy prasowi, lecz nie zawsze są łatwo dostępni, a informacja od nich do naukowców idzie zbyt długo. Zdarza się również, że kontakty z dziennikarzami i popularyzacja spychane są na osoby najniżej stojące w hierarchii akademickiej – doktorantów.

Zaproponowano stworzenie prostych narzędzi (np. w formie formularza www), które ułatwi składanie zgłoszeń dotyczących zagadnień, które naukowców interesują i które chcieliby przybliżyć szerszemu kręgowi odbiorców. Współpracę ułatwiłoby już udzielenie odpowiedzi na kilka prostych pytań: dlaczego dziedzina, w której się pracuje, jest ważna. Co się w niej do tej pory dokonało? Jakie są konkurencyjne badania? Jaki jest wkład własny? Dlaczego ten materiał ma się teraz ukazać? Podstawą jest news – fakt, który właśnie zaistniał (odkrycie, nowy etap). Alternatywnie, można skorzystać z tzw. „pretekstów dziennikarskich” – stałych dni poświęconych konkretnym zagadnieniom, np. dnia chorego – wykorzystać ten czas żeby zaproponować temat, przesłać z wyprzedzeniem kilka informacji, wnioski dotyczące wybranej dziedziny.

Naukowcy zwrócili uwagę, że w obecnym systemie organizacji nauki także badacze pracują pod ogromną presją czasu, a zysk z popularyzacji bywa dla nich nieduży lub żaden. Popularyzacja, poza punktami przy habilitacji, nie daje naukowcom żadnych profitów, czy to na uczelniach, czy w ministerialnym systemie parametryzacyjnym. Możemy mieć więc do czynienia z problemem systemowym, w którym naukowcy nie widzą korzyści z popularyzowania wiedzy.

 

Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.