Ponownie o humanistyce

Home / Aktualności / Ponownie o humanistyce

Ponownie o humanistyce

W ostatnich miesiącach w mediach, na uczelniach i w gabinetach urzędników ministerialnych toczy się dyskusja na temat kondycji humanistyki. Temperatura tego sporu powoduje, że często trudno oddzielić emocje od meritum. Także Obywatele Nauki nie pozostają obojętni wobec tak ważnych kwestii podejmowanych w debacie publicznej. Chcemy przedstawić kilka wniosków dotyczących humanistyki w Polsce, tak, jak jawią się one z perspektywy doświadczeń członków i sympatyków ruchu.

Humanistyka to integralna część nauki. Problemy humanistyki winny być zatem rozpatrywane w świetle całego systemu nauki w Polsce. W dobrze funkcjonującym świecie nauki humanistyka nie wymagałby specjalnego traktowania. Dałaby sobie radę sama! Świat naszej nauki, niestety, daleki jest od stanu zadawalającego, nie mówiąc już o doskonałości. Sądzimy, że błędem jest traktowanie humanistyki jako obszaru nauki w szczególny sposób upośledzonego w systemie nauki i szkolnictwa wyższego, jako całości. Kluczowym problemem bowiem nie jest zły stan humanistyki czy też świadoma polityka umniejszania jej roli, ale przede wszystkim brak spójnej, długofalowej strategii rozwoju nauki i szkolnictwa wyższego w Polsce – strategii uwzględniającej wszystkie obszary nauk jako powiązane ze sobą elementy systemu tworzenia i przekazywania wiedzy. Innymi słowy, dyskutując o cząstkowych problemach i bieżących bolączkach humanistyki, tracimy niekiedy z oczu pytanie o to, jaki jest długofalowy cel rozwoju nauk humanistycznych w Polsce. I nie chodzi tu jedynie o górnolotne deklaracje na temat roli cywilizacyjnej tych nauk, ale o twarde, poparte solidnymi badaniami kalkulacje społecznych zysków i strat, wynikających z rozwoju lub zaniechań na tym polu. Ten strategiczny projekt nie może być jednak zrealizowany bez udziału samych zainteresowanych, czyli środowiska naukowego i uczelnianego. Pod pojęciem tym rozumiemy nie tylko gremia decyzyjne, zarządzające nauką, lecz całą akademicką i naukową wspólnotę–universitas. Wspólnotę, w której zarówno głos profesorski, jak i głosy młodszej kadry akademickiej oraz studentów będą miały swoją wagę. Warunkiem powodzenia wszelkich rozpisanych na lata planów poprawy jest uzyskanie dla nich akceptacji także i tych, którzy zaczynają tworzyć naukę lub za kilka lat staną się naszymi następcami.

Stworzenie takiego ogólnego projektu jest wyzwaniem, które środowisko naukowe musi podjąć. Dzisiejsze zaniechanie będzie bowiem niosło nieuchronnie skutki groźne nie tylko dla poszczególnych instytucji, osób czy środowisk. W czasie, gdy na świecie toczy się fundamentalny spór o to, czym ma być nauka w ogóle, a humanistyka w szczególności, w zmieniających się na naszych oczach warunkach społecznych, ekonomicznych i kulturowych, obojętność oznacza dobrowolne skazanie się na to, że decyzje zapadną ponad głowami samych zainteresowanych.

Pamiętając o tym, że poniższe uwagi są jedynie przyczynkiem do tej dyskusji, chcielibyśmy spojrzeć chłodnym okiem na kilka wybranych problemów humanistyki, o których wiele się ostatnio mówi.

Ocena jakości. Bibliometria i współczynniki ilościowe stosowane w ocenie dorobku naukowego zawodzą w przypadku humanistów. Powiedziano na ten temat wiele, nie ma zatem sensu powtarzania znanych argumentów. Sprawa oceny jakości badań to jednak nie tylko kwestia stosowalności IF i punktacji czasopism. Problem jest znacznie bardziej złożony. W polskim systemie naukowym funkcjonuje bardzo wielu badaczy wybitnych, znacznie więcej jest badaczy przeciętnych, niemałą grupę stanowią także badacze mierni, wtórni, odtwórczy czy nieoryginalni. Nie ma w tym nic zaskakującego – jakość badaczy jest wszak zmienną o rozkładzie naturalnym. Wielkim wyzwaniem stojącym przed nami jest stworzenie merytorycznego systemu oceny jakości pracy naukowej, który pozwoli wskazać najlepszych, ale także wyeliminować tych, którzy nauce po prostu szkodzą. Jedyną – znaną światu – alternatywą dla systemu ilościowej oceny jakości jest merytoryczna ocena treści, określana mianem peer-review. Niestety, największą przeszkodą w stworzeniu skutecznego systemu peer-review w Polsce nie jest jego koszt, lecz niski stopień zaufania społecznego. A ten, wśród środowisk naukowych, jest dramatycznie niski. Władze zarządzające nauką nie ufają ocenom środowiska, poszczególni naukowcy nie mają zaufania do siebie nawzajem. Można byłoby sprawę zbyć stwierdzeniem, że przypadłość ta jest cechą polskiego społeczeństwa w ogóle, a naukowcy nie są tu wyjątkiem. Nie rozwiązuje to jednak problemu.

Wzajemna nieufność nie jest zupełnie bezpodstawną fobią. Dość wskazać recenzje doktoratów lub habilitacji, które choć negatywne, kończą się pozytywną konkluzją. Czy autorzy takich recenzji spełniliby dobrze (bezstronnie i obiektywnie) zadanie powierzone im w jakościowej ocenie dorobku pracowników nauki? Znamy publikacje tak złe, że nie powinny się w ogóle ukazać drukiem, a które stają się podstawą uzyskania kolejnych stopni i tytułów naukowych. To konstatacja bolesna, ale nie możemy przed nią uciekać i udawać, że wszystko po stronie samych naukowców jest w porządku. Przemilczanie tego typu przypadków lub ich świadome niedostrzeganie nie służy ani ludziom nauki jako grupie pretendującej do odgrywania szczególnej roli społecznej, ani samej nauce.

W obecnej sytuacji skazani jesteśmy więc albo na brnięcie w szkodliwy dla humanistów system bibliometryczny, który zmienia praktykę badawczą, stawiając za cel pracy naukowca mnożenie publikacji kosztem ich jakości i tropienie najlepiej punktowanych czasopism, albo na poddanie się ocenie własnego środowiska, do którego nie mamy zaufania. Czy istnieje szansa na pogodzenie tych dwóch modeli i dostosowanie ich do specyfiki polskiej humanistyki? Czy udałoby się zbudować system hybrydowy, łączący dobre strony obu metod oceny? Czy da się tego dokonać bez refleksji nad praktykami recenzyjnymi i etyką naukowca?

Kontakt ze światem. Humanistyka, jak i inne dyscypliny nauki nie rozwija się normalnie, gdy tkwi w zamknięciu i izolacji. Jak inne nauki, humanistyka rozwija się w dialogu, poprzez weryfikowanie hipotez i debatę z badaczami o innych poglądach i odmiennych metodach badawczych, wychowanych w innych uwarunkowaniach historycznych i kulturach. Konieczność wspierania nauki skoncentrowanej wokół problemów lokalnych i narodowych (dziedzictwa kulturalnego) nie może służyć za alibi dla zamknięcia humanistyki w zaścianku. Konieczne jest zatem, by nasza nauka pozostawała w ciągłym kontakcie z resztą świata. Kontakt ten winien być przy tym dwukierunkowi, słuchajmy co mówią zagranicą, ale i bez kompleksów mówmy im, co badamy sami. W dzisiejszym świecie humanistyki oszałamiający ogrom pól i metod badawczych, wielość perspektyw i ośrodków naukowych sprawia, że sztuką staje się przede wszystkim przebicie się ze swoimi ustaleniami do świadomości naukowego świata. Historia czy literatura polska nie są ani mniej, ani bardziej egzotycznym czy marginalnym obszarem badań niż choćby tak żywo rozwijane dziś, także w naszym kraju, studia nad kulturami Mezoameryki . Na pytanie, kto będzie czytał nasze prace o Mickiewiczu, odpowiedź jest prosta: ten, kogo zdołamy tymi badaniami zainteresować. Ale żeby ten cel osiągnąć, trzeba się mocno postarać.

Do tego potrzebujemy jednak co najmniej trzech rzeczy: porządnych bibliotek naukowych, które będą w stanie na bieżąco sprowadzać nowości nie tylko drukowane w Polsce i nie będą musiały żebrać o każdą złotówkę na zakup dostępu do baz naukowych publikacji; wyzwolenia się z błędnego przeświadczenia, że w polskiej humanistyce nie sposób powiedzieć niczego oryginalnego na tematy bezpośrednio z Polską niezwiązane; systemowego wsparcia dla upowszechniania dorobku polskiej humanistyki, i to nie tylko poprzez finansowanie tłumaczeń i ich publikacji w komercyjnych wydawnictwach w symbolicznych nakładach, ale np. rozwój otwartych repozytoriów instytucjonalnych, wspieranie dobrej popularyzacji czy tworzenie akademickich programów e-learningowych adresowanych nie tylko do odbiorcy polskiego.

Kulturotwórcza i związana z dziedzictwem kulturowym misja humanistyki. To, że nauki humanistyczne mają kluczowe znaczenia dla zachowania dziedzictwa kulturalnego i tożsamości narodowej, jest oczywistością. Służą również społeczeństwu w inny, nie mniej ważny sposób– głównie poprzez formowanie postaw i definiowanie kluczowych dla wspólnoty i jednostek wartości. Tak widziana humanistyka nie jest mniej lub bardziej modną zabawą intelektualną dla znudzonych lekkoduchów, lecz jedną z kluczowych dziedzin pozwalających na trwanie, ale i świadomy rozwój. Pamiętając o tym, warto mieć na uwadze miejsce humanistyki (we wszystkich jej przejawach: od lekcji historii czy języka polskiego w szkole podstawowej, przez czytelnictwo literatury i prasy, po prowadzenie badań naukowych), gdy mówi się o potrzebie budowy społeczeństwa obywatelskiego, kreowania postaw tolerancji i świadomego uczestnictwa w kulturze europejskiej albo utrwalania poczucia wspólnoty narodowej. Kształcenie humanistyczne daje jednak przede wszystkim jedną umiejętność: zdolność do krytycznego oceniania otaczającego świata. Umiejętność ta jest dziś bardzo pożądana, gdyż człowiek krytycznie myślący nie ulega łatwo manipulacji.

Studia humanistyczne. Nie sposób pominąć tu wątku związanego z aktualną kondycją uczelni i ich oferty studiów humanistycznych. Część kierunków studiów, takich jak filologia polska, filologia klasyczna, filozofia oraz historia z naukami pokrewnymi winny być traktowane jako strategiczne. Przemawia za tym potrzeba zachowania ciągłości cywilizacyjnej Polski nie tyle nawet jako państwa narodowego, ale jako istotnej części świata kultury europejskiej, wyrosłej z antyku i chrześcijaństwa. Dokonujące się dziś w zawrotnym tempie zmiany kulturowe, przebudowa geografii cywilizacji i sposobów myślenia o własnej tożsamości wymaga kształcenia ludzi, którzy będą umieli w chaosie dostrzec rzeczy istotne. Nie da się jednak zadbać o jakość kształcenia bez dowartościowania dobrej dydaktyki akademickiej – dydaktyki realizowanej z pasją, służącej nie tylko przekazywaniu informacji, lecz kształtującej wzorce relacji między uczącym (się) a uczonym, pokazującej, że nawet spór może być twórczy, a proces uczenia nie jest działaniem jednokierunkowym. Zmiana sposobu oceniania pracownika naukowo-dydaktycznego, tak, by nauczanie nie było tylko dodatkiem do pracy naukowej, lecz równorzędnym obowiązkiem, mogłaby stać się pierwszym krokiem w tym kierunku.

Niestety prawdą jest, że bardzo wiele uczelni oferuje obecnie studia na niskim poziomie. Pamiętając o kulturowej funkcji humanistyki w skali kraju oraz o roli centrów akademickich w lokalnych ośrodkach, ale i mając na uwadze dbałość o jakość edukacji, należy bardzo uważnie przemyśleć przyszłość i rolę uczelnianej humanistyki. W związku z niżem demograficznym, część mniejszych ośrodków akademickich stanie wobec perspektywy utraty studentów, a zatem i utraty źródeł finansowania. Władze uczelni – działając zgodnie ze zrozumiałym, choć bezdusznym rachunkiem ekonomicznym – mogą ulec pokusie likwidacji takich kierunków studiów. I tu – jak sądzimy – powinno ingerować Państwo, bo rachunek ekonomiczny nie powinien wziąć góry nad cywilizacyjnymi potrzebami kraju. Niedawno prof. Przemysław Nehring z UMK przedstawił pomysł ratowania zagrożonych ośrodków. Polega on na zmianie kosztochłonności wybranych, a strategicznie potrzebnych kierunków studiów, dla małej grupy studentów; i tak np. pierwszych 10. studentów filologii klasycznych lub filozofii liczyć by można z kosztochłonnością 5, podczas gdy kolejnych, liczono by zgodnie z normalną wartością. Taki, lub podobne rozwiązania umożliwiłyby nadzwyczajne działania, w nadzwyczajnych okolicznościach.

Nowoczesność. Humanistyka, wbrew potocznemu przekonaniu, nie tylko tworzy nowe idee, lecz chętnie przyswaja nowości techniczne. Nowoczesne narzędzia i dostępność informacji zmieniają metody badań humanistycznych, ułatwiają komunikację naukową, umożliwiają włączanie w proces badawczy większych zespołów, a nawet angażowanie ludzi aktywnych, wywodzących się spoza środowisk naukowych (nauka obywatelska). Postulować zatem należy rozbudowę programów i podniesienie finansowania projektów obejmujących cyfryzację zasobów polskiej humanistyki, a także znoszenie różnorakich barier prawnych i instytucjonalnych utrudniających ten proces (m.in. związanych z prawem autorskim). Warto inwestować w nowe narzędzia służące upowszechnianiu osiągnięć polskich badaczy w świecie, czy to na poziomie podstawowym, np. poprzez otwarte kursy internetowe, czy też przez inicjatywy adresowane do wąskich kręgów specjalistów (finansowanie projektów digitalizacyjnych, tworzenie i udostępnianie, najlepiej na otwartych licencjach, baz danych; nowoczesne projekty edytorskie). To jeden z najlepszych sposobów, by pomóc rozwojowi humanistyki. Ta nowoczesność nie może jednak przesłonić potrzeb tradycyjnych. Polskiej humanistyce potrzebny jest strategiczny program zapewniania rozwoju specjalistycznych, naukowych bibliotek, których funkcjonowanie dotychczas dalekie jest od doskonałości.

Wypada zakończyć apelem: dbajmy o naukę w Polsce, pamiętając o jej dziedzinowym zróżnicowaniu. W ramach tej troski nie traćmy z oczu potrzeb humanistyki, która – uprawiana dobrze – jest nam wszystkim niezbędna.

dr hab. Łukasz Niesiołowski-Spanò, dr Aneta Pieniądz są pracownikami Instytutu Historycznego UW oraz działaczami ruchu społecznego „Obywatele nauki”.

 (Powyższy tekst ukaże się w miesięczniku Forum Akademickie 5/2014)

Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.