W obronie kulturoznawstwa – głos w dyskusji

Home / Dobre Praktyki / W obronie kulturoznawstwa – głos w dyskusji

W obronie kulturoznawstwa – głos w dyskusji

Dlaczego kulturoznawcy protestują przeciwko zmianie klasyfikacji dyscyplin?

Po pierwsze obawiamy się, że w kontekście proponowanej w nowej ustawie zmiany sposobu ewaluacji, która ma być prowadzona właśnie w dyscyplinach, utrudni to ocenę ośrodków kulturoznawczych. Możliwe konsekwencje to utrudniony dostęp do środków na badania, ale też utrata uprawnień do prowadzenia szkół doktorskich – a w konsekwencji marginalizacja środowiska. W szerszym planie chodzi jednak nie tylko o samo kulturoznawstwo, ale o los całej humanistyki, która na liście OECD została zredukowana do zaledwie kilku dyscyplin. Wydaje się to niespójne z prezentowaną przez MNiSW wizją, w której zreformowane uniwersytety mają być siłą napędową dla innowacji społecznych i biznesowych. Nie wierzę, by to mogło udać się bez humanistów. Problem z tą klasyfikacją polega także na tym, że ona powstała po prostu w zupełnie innym celu – monitorowania, a nie formatowania podziałów dyscyplinarnych, co w dobie postępującej interdyscyplinarności jest kolejnym powodem do niepokoju.

W klasyfikacji OECD jest osobna specjalizacja naukowa związana z komunikacją międzykulturową, czy kulturoznawstwo nie zajmuje się właśnie tym?

Problem z klasyfikowaniem kulturoznawstwa polega na tym, że jest ono radykalnie transdyscyplinarne, w pewnym sensie powstało na ruinach tradycyjnego myślenia o akademickim podziale pracy. Trudno więc zawężać refleksję kulturoznawczą do badań nad komunikacją międzykulturową. Warto dodać, że w klasyfikacji OECD w ogóle nie ma obszaru „nauk o kulturze”, nie tylko kulturoznawstwa, a że między humanistyką a naukami społecznymi taki obszar powinien być obecny, pisał już pawie sto lat temu w Cultural Reality Florian Znaniecki.

Jaka jest różnica między polskim, anglojęzycznym i niemieckim podejściem do nauk o kulturze? Czym kulturoznawstwo w Polsce różni się od socjologii kultury lub antropologii kulturowej?

Polskie kulturoznawstwo korzeniami sięga lat 70-tych, czerpiąc z niemieckich Kulturwissenschaft i anglosaskich cultural studies, rozwijało własne rozumienie kultury, m.in. w oparciu o koncepcje prof. Jerzego Kmity czy prof. Stanisława Pietraszki. Choć w różnych okresach historycznych oznaczało to stosowanie różnych narzędzi, zawsze było też dyscypliną zdecydowanie krytyczną i zaangażowaną, rodzajem platformy, która w oparciu o metodologie innych dyscyplin – w tym także socjologii i antropologii – oddaje się refleksji nad współczesnością. Integracja tego środowiska badawczego doprowadziła do wyodrębnienia dyscypliny i powołania w roku 2004 Komitetu Nauk o Kulturze PAN. Niedawny, wrześniowy zjazd Polskiego Towarzystwa Kulturoznawczego pokazał, że to środowisko wciąż dynamicznie się rozwija – stąd nasz opór przeciwko ministerialnej propozycji.

Muszę też dodać, że różne warianty kulturoznawstwa to nie jest stały, statyczny byt – w Polsce i na świecie. Kulturoznawczynie i kulturoznawcy wciąż poszukują nowych narzędzi do oddziaływania na rzeczywistość, co pokazują np. rozwijane choćby w Niemczech, ale też przenoszone na polski grunt koncepcje takie jak kulturoznawstwo stosowane, programowo wychodzące poza mury uczelni. To nieustanne sytuowanie się „pomiędzy” jest zapewne jedną z przyczyn klasyfikacyjnych problemów, ale to także atut tej dyscypliny, bo przecież jak pokazuje współczesna humanistyka, wydajnymi narzędziami myślenia są nie tylko ustabilizowane akademickie metodologie, ale też „skrzynki narzędziowe” wędrujące w poprzek dyscyplinarnych podziałów, czy nawet praktyki artystyczne.

dr hab. Mirosław Filiciak
wiceprezes Polskiego Towarzystwa Kulturoznawczego, sekretarz naukowy Komitetu Nauk o Kulturze PAN, kierownik Katedry Kulturoznawstwa Uniwersytetu SWPS

 

Odpowiedź MNiSW na uwagi odnośnie zmian z klasyfikacji dyscyplin naukowych

Contact Us

We're not around right now. But you can send us an email and we'll get back to you, asap.